Copyright Robert Ćwikowski 

2005-2008 

STRONA GŁÓWNA
O MNIE
ANNALKI
ZARAZACZ
WYPRAWY
» PERU 2008
» SINGAPUR, MALEZJA, TAJLANDIA 2006
» PRIBALTYKA 2006
» MEKSYK 2005
» EGIPT 2004
» CZECHY, AUSTRIA 2004
» SLOWACJA, WEGRY 2003
» PORADNIK
SUWALSZCZYZNA
PODLASIE
LINKI
KSIĘGA GOSCI
KONTAKT



   
    W państwie miast Róż

        Pierwszy raz do Czech pojechałem jako nastolatek i było to pierwsze państwo, które odwiedziłem. Byłem wtedy w Pradze i to miasto odwiedziłem później jeszcze kilka razy. Jednak interesowało mnie jak wyglądają inne miasta Czech, w związku z tym po namowie przyjaciół wyruszyliśmy na zwiedzanie tego państwa. Czechy wielu ludziom kojarzą się przede wszystkim z Pragą i od tej miejscowości również zaczęliśmy zwiedzanie. Praga jest uważana za jedno z najbardziej atrakcyjnych miast Europy, z tego względu corocznie odwiedzają ją licznie turyści. W 1992 r. zabytkowe centrum Pragi zostało zapisane na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Praskie stare miasto, jest bardzo piękne. Doskonale odrestaurowane kamienice, wąskie brukowane uliczki, zamki i kościoły tworzą niezwykle przyjemny, nastrojowy i kameralny klimat. Spacer po starym mieście, to ciekawa lekcja historii i sztuki. W zasadzie starówkę należy zobaczyć całą ale największe na mnie wrażenie robią za każdym razem Hradczany z zamkiem oraz gotycką katedrą Św. Wita, św. Wacława i św. Wojciecha a także Mala Strana - pełna kościołów, pałaców i ogrodów. Po bardzo przyjemnym zwiedzaniu, nie omieszkaliśmy wstąpić do kilku licznych karczm, gospód i kawiarenek praskich, w których litrami leje się piwo jasne, ciemne z lokalnych browarów a także piwo wytwarzane na miejscu w licznych gospodach. Czy jest dobre to rzecz gustu, na pewno jest inne niż w Polsce. 
    Z Pragi udaliśmy się na południe do miasta Brno. Zakwaterowaliśmy się w skromnym Domu Studenckim i wyruszyliśmy zwiedzać miasto. W mieście jest mnóstwo barokowych kamienic i pałaców. Stare Miasto jest z 2 rynkami, gotyckim ratuszem i placami oraz zamkiem Spilberk z XVI - XVIII wieku. Brno bardzo przypomina Pragę, choć jest skromniejsze. Z Brna wyjechaliśmy do Czeskich Budziejowic. Jest to miasto w Czechach, nad rzekami Wełtawą i Malse. Znane z browaru Budvar (Budweiser). Do miasta dotarliśmy dość późno ok. godz. 0.30. Nocleg znaleźliśmy łatwo natomiast znacznie gorzej było ze znalezieniem o tej porze otwartej restauracji. A że byliśmy bardzo głodni, postanowiliśmy , że musimy gdzieś zjeść bo noc będzie nie przespana. W poszukiwaniu restauracji, przy okazji obeszliśmy naprawdę śliczne średniowieczne i barokowe stare miasto, które nocą wyglądało cudownie. Nasze poszukiwania zwieńczone zostały sukcesem bo znaleźliśmy chyba ostatnią jeszcze otwartą restaurację, należącą do nie taniego hotelu. Mieliśmy szczęście bo miała być już zamykana, ale bardzo grzeczna obsługa zaprosiła nas do środka. Najedzeni jak bąki ledwo wróciliśmy do hotelu. Rano pobudka i wyjazd do miasta Krumlov. 
    Krumlov ma dobrze zachowaną średniowieczną zabudowę w związku z tym historyczne centrum miasta zostało wpisane w 1992 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Krumlov wygląda jak z bajkowych książeczek dla dzieci: zwarta zabudowa starówki, przez którą przepływa wijąca się rzeka Wełtawa i zamek górujący nad starym centrum. Spacerując po Krumlovie zachwycają renesansowe i barokowe kamieniczki lśniące w pełnym słońcu a z punktu widokowego można podziwiać panoramę Krumlova z czerwonymi dachówkami domów i górującą nad nimi bryłę zamku. Starówka tworzy jedną całość z rzeką gdyż przyjemnie do niej przylega a budynki, tarasy, ogródki i kawiarenki stoją centymetry od wody. Na starówce jest ogromny wybór kawiarenek, karczm i barów. Niezapomniany był obiad w gospodzie prowadzonej przez małżeństwo staruszków. Gospoda była naturalnie stara, pamiętająca zamierzchłe czasy taka jak z czasów Szwejka. Stare było wszystko, talerze, kubki, sztućce, popielniczki ale wszystko zadbane i czyste. Rewelacyjnie. Krumlov jako jedno z Miast Róży bardzo nas zachwycił, dlatego też wyruszyliśmy do kolejnego Miasta Róża - Mikulova. 
    Mikulov to miasteczko patrzące na nizinę ze wzgórza. Wygląda pięknie już z oddali. Centrum miasta - brukowany rynek, z jednej strony otacza wielki zamek, a z drugiej wapienne wzgórze z kaplicami fundacji Dietrichsteinów. Z tego miejsca rozpościerają się cudowne malownicze widoki. Mikulov to jedna z najpiękniejszych pereł Moraw. Czechy i Praga to zupełnie inne sprawy. Praga to jak miasto państwo. Z jednej strony zachwyca piękną starówką z niezapomniana atmosferą, z drugiej strony przytłacza ilością turystów, zgiełkiem i nowoczesnością. Natomiast miasteczka czeskie sprawiają wrażenie jakby czas się zatrzymał. Mimo, że nie są zacofane to posiadają średniowieczną duszę. Będąc na wyjeździe w Czechach, postanowiłem wraz z przyjaciółmi zwiedzić Wiedeń. Dlatego też przekroczyliśmy czesko- -austriacką granicę i kierując się na stolicę państwa jechaliśmy przez Austrię. Po drodze mijaliśmy liczne wioski i miasteczka i podziwialiśmy ich nieskazitelną czystość, piękne drogi i wysoką kulturę kierowców. 
    Wjechaliśmy do Wiednia, samochód zostawiliśmy na przedmieściach na płatnym parkingu Domu Handlowego i poszliśmy na dworzec aby miejskimi liniami dojechać do Centrum miasta. Nie wiem co to była za dzielnica Wiednia, ale jak okiem sięgnąć, ludzi białej rasy prawie w ogóle nie było. Mnóstwo żebraków, pijaków i dziwnie podejrzanych typów, pełno śmieci, ogólnie syf i brud. Wzbudziliśmy dziwne, dla nas mało przyjemne, zainteresowanie. Wskoczyliśmy czym prędzej do linii kolejowej i pojechaliśmy do centrum miasta. Po samym Wiedniu spacerowaliśmy niedługo, bo przytłaczał nas ogrom tego miasta. Mimo to zwiedzanie austriackiej stolicy było przyjemne. Zachwyciły mnie turkoczące dorożki i muzyka grana na każdym kroku przez licznych muzyków. W końcu to miasto muzyki i sztuki - mała ojczyzna Straussa i Mozarta. Spacerując podziwialiśmy Operę Narodową, Katedrę św. Stefana oraz ładny kompleks pałacowy. Na obiad zatrzymaliśmy się w restauracji Europa, tuz przy Katedrze św. Stefana. Właśnie tam zjedliśmy taką normalną polską zupę. Była to tradycyjna jarzynowa, z pływającymi warzywami. Niestety takie zupy o tylu smakach są chyba tylko w Polsce. Na zachodzie jedzą wszystko przecierane na krem. Do zupy dostaliśmy smaczną rybkę z ziemniaczkami, napiliśmy się austriackiego piwa i zapłaciliśmy za to majątek ....wiadomo euro . Spacerując jeszcze po mieście, kupiliśmy drobne pamiątki i pełni obaw wracaliśmy do samochodu. Na szczęście dworzec, na którym wysiedliśmy lekko wypustoszał i bezpiecznie dotarliśmy do pojazdu, który stał na swoim miejscu.. 
    Oczywiście Wiednia polecać chyba nie trzeba. Zwolennicy architektury i sztuki znajdą tu wiele godnych zobaczenia obiektów. Mimo, że przytłoczył nas swoim ogromem zrobił duże wrażenie, ze względu na architekturę, rozmach zaprojektowanych budynków i ulic,olbrzymie przestrzenie w centrum miasta poświęcone na parki, ogrody.


Powrót